Moje osobiste Top 10 najsłynniejszych egzemplarzy broni palnej


Kilka tygodni temu rozmawiałem ze znajomymi o tym, co – naszym zdaniem – jest „Top 10 najsłynniejszych egzemplarzy broni palnej” w historii. Oczywiście każda z naszych list była oparta na osobistych preferencjach, ale skłoniło mnie to do głębszych przemyśleń. Jakie cechy – moim zdaniem – wynoszą daną konstrukcję do takiej dziesiątki? Ta „topowa dziesiątka” bardzo szybko zamieniła się w top 20, a nawet 30. Mój przyjaciel dorzucił wtedy „Gwiezdne wojny” i to, że Han Solo i Chewie mieli „najfajniejsze giwery”. Potem przeszliśmy do tego, jaką petardą był pistolet Sędziego Dredda i ile funkcji miał w sobie jeden klamot. W tym momencie zatrzymałem się, zanim wpadłem po uszy do króliczej nory, i postanowiłem, że lista będzie obejmować wyłącznie broń istniejącą w prawdziwym życiu, a nie w odległej galaktyce. Wziąłem więc pustą kartkę i spisałem pierwsze dziesięć egzemplarzy, które przyszły mi do głowy. Niektóre powody wyboru – w moich oczach – bawią mnie do dziś i pewnie Was też rozśmieszą. Moja lista nie opiera się na statystykach czy danych; głównie na tym, co widziałem w filmach i co utkwiło mi w pamięci podczas pracy w branży.

Miejsce 10 mogę opisać dwoma zdaniami: „To jest .44 Magnum, najpotężniejszy pistolet na świecie, zdmuchnie ci łeb jednym strzałem. Musisz sobie zadać jedno pytanie: ‘Czy czuję się szczęściarzem?’ No to co, gówniarzu?”. Jeśli zgadliście .44 Magnum Smith & Wesson Model 29, macie rację. Każdy, kto oglądał Clinta Eastwooda wymierzającego staroświecką sprawiedliwość z jego .44 Magnum, trudno żeby sam nie zapragnął takiego – choćby tylko dlatego, że Dirty Harry był epicki.

44 Magnum Smith & Wesson Model 29

44 Magnum Smith & Wesson Model 29

Miejsce 9 zajmuje pistolet maszynowy Thompson, znany jako „Chicago Typewriter”. Nie wiem, jak u innych, ale gdy myślę o II wojnie światowej, od razu widzę Thompsona. Wyobrażam sobie „Najwspanialsze Pokolenie” wśród ruin, wymierzające sprawiedliwość nazistom. Myślę o jednych z najtwardszych ludzi, jakich nosiła ziemia, którzy walczyli, by obronić wolny świat i zatrzymać partię nazistowską. Myślę o Rangerach wspinających się na Pointe du Hoc, o D-Day i bohaterach, którzy służyli w jednym z najbardziej brutalnych konfliktów.

Thompson Submachine Gun

Miejsca 8 i 7 połączyłem z powodu jednego człowieka: detektywa Johna McClane’a i filmu „Die Hard”. Zawsze gdy myślę o Heckler & Koch MP5 i Beretta 92FS, widzę McClane’a biegającego boso po Nakatomi Plaza w Los Angeles i wymierzającego sprawiedliwość Hansowi Gruberowi. Tylko z Berettą 92FS eliminuje terrorystów jeden po drugim i zabiera im broń. Po pierwszym zabitym terroryście wreszcie dopada MP5 i daje Hansowi znać prostą wiadomością: „Now I have a machinegun. Ho-Ho-Ho!”. Nie ma dla mnie świąt bez sceny, w której Hans Gruber wypada przez okno Nakatomi Plaza.

Beretta 92FS

Heckler & Koch MP5

Miejsce 6 przypada konstrukcji znanej w każdym rodzaju sił zbrojnych, która służyła żołnierzom od II wojny światowej po współczesną wojnę z terroryzmem w Iraku i Afganistanie. Mowa o Ma Deuce, czyli M2 Browning. Gdy słyszę „karabin maszynowy”, automatycznie myślę o M2. Ten taśmowo zasilany karabin maszynowy kalibru .50 widział każdy teatr działań od lat 30. XX wieku. Jestem wielkim fanem broni – i dlatego Ma Deuce jawi mi się jako król wszystkich „maszynówek”.

Ma Deuce, czyli M2 Browning Machine Gun

Miejsce 5 dostaje karabin, który automatycznie kojarzę ze snajperami. Gdy słyszę „One shot, one kill”, myślę o fenomenalnym Barrett M82 (w wojsku znanym jako M107). Ten karabin wyborowy kal. .50 to narzędzie snajperskie zdolne „dowozić” cel na ponad milę. Może zatrzymać samochód albo łódź, przebijając blok silnika. W odpowiednich rękach to śmiercionośna broń o absurdalnym zasięgu, budząca grozę w sercach terrorystów. No i wygląda… po prostu „groźnie”.

Barrett M82 / M107

Miejsce 4 wędruje do jednego z najbardziej rozpoznawalnych polimerowych pistoletów na rynku: Glocka. Nazwę „Glock” znają prawie wszyscy – nawet ci, którzy nie są fanami broni. Ten pistolet działa w najgorszych warunkach. Jest po prostu NIEZAWODNY! Z tego powodu Glock został bronią służbową niezliczonych formacji. Można go uwalić w najgorszym błocie, zrzucić, zasypać piaskiem, wrzucić w zaspę – a on dalej strzela.

Glock 19

Miejsce 3 trafia do karabinu urodzonego w Rosji: AK-47. Lubię mówić, że AK-47 to „Glock wśród karabinów” – za niezawodność. Działa w ekstremalnie trudnych warunkach, znosi mnóstwo złego traktowania i strzela dalej. Do tego jest bardzo prosty w obsłudze – niestety, w wielu rozdartach wojną krajach używają go nawet dzieci. Sierżant Gunny Highway w filmie „Wzgórze Rozdartych Serc” powiedział: „To jest AK-47, ulubiona broń naszych wrogów” – i trudno się nie zgodzić. Łatwość obsługi i niezawodność czynią z niego broń idealną dla przeciwnika. Mimo wszystko mam do niego szacunek – dlatego jest na liście.

AK-47

Miejsce 2 zajmuje „moralny wróg” AK-47: Colt M4. Odkąd byłem mały, bawiłem się żołnierzykami G.I. Joe i oglądałem filmy wojenne – zawsze kochałem M4. Kocham w nim wszystko. Uwielbiam to, że istnieje nieskończona liczba konfiguracji, zależnie od preferencji użytkownika. Ten karabin jest bardzo celny, a dzięki współczesnym ulepszeniom – również niezawodny.

Colt M4

Miejsce 1 pewnie będzie kontrowersyjne, ale nie obchodzi mnie to: Sig P365. Kocham P365.

Zalety

  • Świetne przyrządy celownicze
  • Doskonała pojemność
  • Wersje przygotowane pod optykę (optics-ready)

Wady

  • W zestawie tylko jedna stopka magazynka z podpórką pod mały palec
najlepsza broń - lista subiektywna

Specyfikacja P365

  • Kaliber: 9 mm
  • Pojemność: 10+1
  • Długość lufy: 3,1″ (ok. 7,9 cm)
  • Długość całkowita: 5,8″ (ok. 14,7 cm)
  • Wysokość całkowita: 4,3″ (ok. 11,0 cm)
  • Szerokość całkowita: 1,1″ (ok. 2,8 cm)
  • Masa: 17,8 oz (ok. 505 g)
  • Przyrządy: XRay3 Day/Night; przystosowany do optyki
  • Cena katalogowa (MSRP): 2400 zł

Czy można powiedzieć, że to pistolet, który odmienił oblicze skrytego noszenia? Szczerze mówiąc, to wcale nie jest duża przesada. Sig P365 okazał się jednym z najbardziej przełomowych pistoletów ostatnich lat, oferując – zdaniem wielu – idealny pakiet do samoobrony przy noszeniu na co dzień. To odważne stwierdzenie, ale ten niepozorny 9 mm jak najbardziej je spełnia.

Przede wszystkim o wyjątkowości P365 decyduje rozmiar. Pistolet z lufą 3,1″ ma zaledwie ok. 2,8 cm szerokości i waży około 505 g, co czyni go jednym z najłatwiejszych do ukrycia i noszenia. Owszem, pistoletów do skrytego noszenia jest sporo, ale niemal zawsze oznaczają kompromis mocy albo pojemności. Nie tutaj. W komplecie są dwa magazynki po 10 nabojów, czyli tyle, ile w wielu kompaktach… niemal dwukrotnie większych. Mało? Problem rozwiązuje oferta magazynków powiększonych na 12, 13 lub 15 sztuk.

Jeśli chodzi o strzelanie, ten mikrokompakt zaskakuje jak na swój rozmiar. Krótsza linia celowania bywa wyzwaniem dla osób nieobytych z „wrażliwością” małych pistoletów, ale Sig daje narzędzia, by utrzymać stabilność. Oprócz agresywnej faktury chwytu, spust bijnikowy o przyzwoitej charakterystyce podnosi potencjał celności. Do tego P365 jest łatwy w obsłudze – a to atut często niedoceniany.

Kolejny wyróżnik na tle innych „mikro-dziewiątek” i ogólnie pistoletów do CCW to modułowość. Zespół spustowy/rdzeń (FCU) jest wymienny, możesz więc powiększać lub zmniejszać szkielet/chwyt. Co więcej, da się mieszać elementy z innych odmian P365 (a jest ich wiele), by złożyć swój idealny zestaw. I możesz być pewien, że efekt będzie wyglądał dobrze.

Do drobnych zastrzeżeń: odrzut jest wyraźny, ale nie większy niż w innych mikrokompaktach. No i Sig dorzuca tylko jedną stopkę z podpórką pod mały palec. Nawet przy średniej dłoni chwyt P365 może wydawać się nieco krótki.

Poza tym trudno zaprzeczyć, że Sig przygotował z P365 prawdziwego „game-changera”.

Skoro podałem swoje Top 10, wspomnę jeszcze o tych, które prawie się załapały. Pierwsza to Mossberg 500 w kalibrze 12 ga. Dla części z nas to pierwsza broń, z której strzelaliśmy albo którą mieliśmy, żeby jeździć na polowania z rodziną. Ta strzelba jest ikoniczna i bardzo wszechstronna: od polowania po zastosowania „taktyczne”. Dla wielu z nas dwunastka to też broń do obrony domu. Jak pisałem na początku, powody obecności danej broni na liście nie są oparte na faktach i danych, tylko na osobistych opiniach i preferencjach. Kolejna, która prawie weszła, to Uzi – wyłącznie dlatego, że to Uzi i uważam, że są świetne. Zrodzone w Izraelu, stworzono tam pierwszorzędny pistolet maszynowy – i to jeden z głównych powodów, dla których tak go lubię. Mam nadzieję, że czytanie tej listy sprawiło Wam tyle samo frajdy, co mnie jej pisanie!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patent Strzelecki
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.